Studniówka

Czytasz archiwalną wersję wątku "Studniówka" z forum forum.niesmialosc.net/



Miaa - 30 Październik 2007, 16:22
Jak sam temat mówi, post będzie o studniówce. Cóż, w tym roku mam maturę i bal. Większość z Was ma to już za sobą, więc mam pytanie. Czy Waszym zdaniem wstydem jest pójście samej/samemu?? Ja uważam, że to nie jest żaden wstyd...., ale dużo osób myśli inaczej. Więc cofnijcie się w czasie i powiedzcie, poszliście na studniówkę?? Jak nie, to dlaczego...



spacja - 30 Październik 2007, 17:07
ja byłam na studniówce sama i bardzo dobrze się bawiłam (mimo że z mojej klasy oprócz mnie tylko jeszcze jedna dziewczyna przyszła sama, a reszta koleżanek kogoś przyprowadziła- nawet kuzynów(bo miałam żeńską klasę choć liceum normalne koedukacyjne)) mam bardzo miłe wspomnienia


Metro - 30 Październik 2007, 17:26
Ja tez mam w tym roku. Jeszcze nie wiadomo czy chłopacy będą mogli przyjsc sami ale jak nie to nie pojde w ogole. Poza tym nie umiem tanczyc i sam nie wiem po co mi to w ogole.


Sarathai - 30 Październik 2007, 20:57
Warto iść na studniówkę, gdyż jest to jedna z tych chwil, która już się nie powtórzy. Nawet jeśli nie masz z kimś się na nią wybrać, to nie jest to powód, aby z niej zrezygnować, w końcu zawsze znajdą się osoby, które podobnie do Ciebie przyjdą bez towarzysza/ki, a na pewno nie jest wstydem przyjecie samemu.

Co do mnie, to ja nie wybrałem się na swoją studniówkę Dlatego, że nie potrafię tańczyć, nie czuję się komfortowo w garniturze ;D i ogólnie nie preferuję takich masowych imprez z wiadomych względów : p Do tego doszło jeszcze kilka innych powodów xD Rozsądek jedno, nieśmiałość drugie :<



vidkun - 30 Październik 2007, 21:07
ja juz mimo ze jestem w 1klasie LO wiem ze prawie napewno nie pójde bo i laski zadnej nie bede miał i wogule nieswojo czuje sie na imprezach tylko bym sprawdzał na zegarku ile jeszcze do końca


Wojciech89 - 30 Październik 2007, 21:17
Ja idę sam, nawet się nie przejmuję tym czy to wstyd Chociaż nie wiem po co idę, skoro nie umiem tańczyć i nie przepadam za tego typu imprezami. Pewnie tylko dlatego, że idą wszyscy... Może jakoś sobie poradzę


Maggi - 30 Październik 2007, 21:28
No ja nie byłam na studniówce i zyje
Moim zdaniem jak ktos naprawde nie ma ochoty isc to nie ma sie co zmuszac na siłe , ale jak ktos sam nie jest pewien to może właśnie warto sie przelamac i jednak pójść , w koncu to wsumie ważna imprezka :wink: , wiec jesli ktos przewiduje ze są jakies szanse na to zeby sie tam jednak dobrze bawił to według mnie POWINIEN IŚĂ† i pokazac tym wszystkim sztywniakom śmiłakom co znaczy prawdziwa zabawa w wykonaniu nieśmiałego :twisted:


cichosza - 30 Październik 2007, 21:31
ja też byłam w typowo żeńskiej klasie, a na studniówkę wybrałam się z jakimś gościem w ciemno (niestety facet to niewypał- ale mniejsza o to) na studniówkę trzeba iść! u mnie z klasy było 7 dziewczyn które przyszły same!! gdybym mogła cofnąć czas też bym poszla sama -bo to naprawdę żaden wstyd i tak przecież bawisz się z klasą, w tłumie można zgubić swoją samotność, a wolne tańce jakoś przeboleć.

myśl o studniówce była dla mnie katorgą przez całe liceum, jak się okazało wcale nie było tak źle, w sumie jest to czas który każdy chce jakoś miło spędzić, także raczej nikt sobie żadnych chamstw nie robi...
ale udanego wieczoru nic wam nie może zagwarantować, oprócz własnego dobrego nastroju, także do dzieła
nakrrręcać się optymistycznie


barton fink - 30 Październik 2007, 21:56
siedziałem z kumplami przy stole część z nich była już nawalona przed, ja byłem trzeźwy tego dnia nic nie piłem. Tylko jeden na dwudziestu kumpli przyszedł z dziewczyną i to z nie swoją. Około 4-tej większość miała już dość i sie zmyła...Potem się odespało...Co do dziewczyn z mojej klasy to chyba z 3 były same...


samotnychlopak - 30 Październik 2007, 22:15
Hej, samego czeka mnie studniówka już się deklarowaliśmy czy idziemy sami czy z osobą towarzyszącą, wszyscy napisali, że idą z kimś więc sam też tak napisałem ale czuje, że albo nie pójdę albo będę sam. Najgorsze jest to, że u mnie w domu niema już innego tematu jak studniówka i koledzy się nabijają, że na pewno będę musiał iść z matką albo siostrą

A tak przy okazji jeśli jakaś dziewczyna chciała by iść ze mną na studniówkę i jest z okolic Wodzisławia Śląskiego to proszę o kontakt na priv (oczywiście pokrywam wszystkie koszty, w zamian mogę iść na Twoją studniówkę jeśli też nie masz osoby towarzyszącej).

Pozdrawiam

PS Witam wszystkich, bo to mój drugi post, a zapomniałem się przywitać.


kosto - 31 Październik 2007, 09:32
Na swoja studniówkę TRZEBA iść i to bez dwoch zdan. Sam nie sam, z kuzynka z kuzynem ale trzeba isc.
Ja zaliczyłem 3 studniówki i swoja wspominam najmilej a tez sie balem. To co ze nie umiesz tańczyć... ja "zatańczyłem" tylko poloneza. Poza tym zobaczyć niektórych nauczycieli podpitych - bezcenne


spacja - 31 Październik 2007, 17:50
Poza tym zobaczyć niektórych nauczycieli podpitych - bezcenne



tak, zdecydowanie coś w tym jest


barton fink - 31 Październik 2007, 18:03


spacja - 31 Październik 2007, 18:08
Podpitych to nic, podpitych+ tańczących to jest to



myślę, że te dwie rzeczy często są nierozłączne


tronba - 31 Październik 2007, 19:23
Na mojej studniówce może ze 4 osoby z klasy przyprowadziły partnera. Reszta była sama - co nie oznacza że byli nieśmiali. Muzyka- przeważnie disco polo ewentualnie starsze hity. Zabawa- bez jakiejś rewelacji(na pewno nie coś takiego co będę bardzo wspominał) ale źle nie było.
Pójście na studiówkę bez partnera/partnerki to żaden obciach, w dzisiejszych czasach większość chodzi w pojedynkę.


Miaa - 31 Październik 2007, 19:52
Sarathai, piszesz ze warto isc na studniowke, a sam nie byles....no no:P Ha, ha, dobre:P

Nie ma mowy, żebym w ogole nie poszla...oczywiscie ide, bo lubie tanczyc...ale sama. Jednak mi to nie przeszkadza:]

Widze, ze wiekszosc zadowolona z studniowki:)


Sarathai - 31 Październik 2007, 21:40
Sarathai, piszesz ze warto isc na studniowke, a sam nie byles....no no:P Ha, ha, dobre:P



dlatego napisałem "Rozsądek jedno, nieśmiałość drugie :<", niestety dosyć często postępuję wbrew temu co wydaje mi się rzeczywiście słuszne... baw się dobrze i tyle


Voltar - 31 Październik 2007, 22:52
Ja byłem i żałuję że poszedłem.
Tak więc polecam nie iść.


jaq - 31 Październik 2007, 23:39
Ja byłem na dwóch i nie żałuję.
Polecam.


smutny_x - 8 Listopad 2007, 11:52
Ja jako jedyny nie idę z klasy i wszyscy patrza na mnie jak na dziwaka- co mam juz zresztą gdzies... Ojciec jak sie dowiedzial ze nie ide to zaczal mi wypominac jaki to ze mnie nieudacznik i powiedział ze jakby wczesniej sie dowiedzial to by poszedl i zaplacil i mnie wyrzucil na studniówke bo to jak on mówi tylko raz na całe zycie jest. A co mnie to obchodzi ze raz na cale zycie, jakbym byl inny to bym potem mógł zalowac ze nie poszedlem. Co ja bym tam robił, takie imprezy to nie dla mnie, niektórzy z klasy idą bez dziewczyn ale nie chodzi mi o to że nie mam dziewczyny tylko o to ze nie mam czego tam szukac.


Marti - 8 Listopad 2007, 12:26

Ojciec na twym miejscu by postąpił podobnie, ale nie jest i dlatego ciebie nie rozumie.


Metro - 8 Listopad 2007, 16:06
Ja sie zglosilem ze ide sam, ale nie wiem czy to ma sens.


Ysa - 8 Listopad 2007, 22:22
Ja bym się głupio czuła sama na studniówce, ale z drugiej strony też nie wypada nie przyjść, zazwczyczaj na studniówkę przychodzi cała klasa ( nieoficjalnie jest to obowiązkowa impreza z tego co wiem)


Pablo_19. - 11 Listopad 2007, 22:42
Ja jako jedyny nie idę z klasy i wszyscy patrza na mnie jak na dziwaka- co mam juz zresztą gdzies... Ojciec jak sie dowiedzial ze nie ide to zaczal mi wypominac jaki to ze mnie nieudacznik i powiedział ze jakby wczesniej sie dowiedzial to by poszedl i zaplacil i mnie wyrzucil na studniówke bo to jak on mówi tylko raz na całe zycie jest. A co mnie to obchodzi ze raz na cale zycie, jakbym byl inny to bym potem mógł zalowac ze nie poszedlem. Co ja bym tam robił, takie imprezy to nie dla mnie, niektórzy z klasy idą bez dziewczyn ale nie chodzi mi o to że nie mam dziewczyny tylko o to ze nie mam czego tam szukac.



Heh byłem w podobnej sytuacji.CHociaż ty na pewno masz jeszcze trochę czasu na zmianę decyzji.Ja ostatecznie postanowiłem zrezygnować z udziału w studniówce, również jako jedyny z klasy. Z jednej strony głównym powodem była moja niepewność siebie ale z drugiej lenistwo. Poszedłem po prostu na łatwiznę.Nie chciało mi się szukać partnerki ,uczestniczyć w treningach, w przygotowaniach i płacić ok 400zł za studniówkę.Klasa odebrała to oczywiście bardzo negatywnie. Z tego powodu miałem trochę nieprzyjemności w szkole no ,ale co tam.Było tak jak było i nie mam czego żałować. Przynajmniej rodzice nie wywierali na mnie jakiś idiotycznych presji. Może spróbuj pójść na ten balet ,akurat może być fajnie i i nie będziesz miał czego żałować:)Pozdrawiam


kris - 11 Listopad 2007, 23:14
studniówka zdarza się raz na całe życie. to te jedyne kilka chwil, do których człowiek powraca wspominając szkołę średnią. jeśli ktoś nie chce iść, jego wybór. ale traci na tym wiele: chwile spędzone w gronie, które na zawsze się rozpadnie.
w moim wypadku to grono było the best. i mimo tego, że nie miałem dziewczyny, poprosiłem przyjaciółkę i była świetna zabawa.
nawet jak nie chcecie iść na studniówkę, to ruszcie tyłki, schowajcie swoje emocje do kieszeni i idźcie. niech Wasza fobia, strach czy coś tam jeszcze nie stoi na przeszkodzie. jak nie pójdziecie, będziecie tego żałować.


anonim1944 - 18 Listopad 2007, 14:39
Bo ja wiem czy iść samemu na studniówke to miałby być wstyd? Ja jako jedna z 2 osób w szkole byłem sam (zaznaczam, że mój rocznik nie był zbyt liczny bo tylko 3 klasy go tworzyły) i jakoś głupio się z tego powodu nie czułem... Na studniówkę poszedłem tylko dlatego, że była presja kolegów Dla mnie osobiście było to 150 zł wyrzucone w błoto. Całe szczęście, że to faceci powinni prosić dziewczyny do tańca, to dzięki temu mogłem sobie w spokoju posiedzieć.

Miaa jeśli już Tobie miałbym coś doradzić to jednak poszukaj kogoś. Bo jednak jak dziewczyna jest sama to trochę to tak dziwnie wygląda... Miłej zabawy życzę


lapserdak - 18 Listopad 2007, 16:49
Hm.. ja tez nie bylem na studni. I tez doradzalbym POJSC. Co prawda nie mam jakichs specjalnych wyrzutow sumienia, czy zalu ze nie bede mial takich wspomnien. Ale okazalo sie ze bylem jedynym 'rodzynkiem' ktory nie szedl na studniowke - i to bylo troche nieprzyjemne. Dlatego idz. To Twoja klasa, znasz tych ludzi i oni Ciebie tez znaja. Isc samemu to nie wstyd.


Katja - 26 Listopad 2007, 18:58
Do niedawna byłam przekonana, że chce iść na studniówkę ... ale w mojej klasie robi się taka presja, że musi być super fajnie, że po prostu zaczynam wątpić czy chcę... męczy mnie ta nagonka ... przytłacza mnie to


asura - 26 Listopad 2007, 19:22
Ja tam idę na studniówkę... do tego czasu moze się wiele zmienić, ale to juz jest pewne jak amen w pacierzu Nie mam zamiaru tracić wspomnień przez nieśmiałość... wolę iść i przekonać sie że było głupio na własnej skórze niż żałować do końca życia... bo to zdarza sie tylko raz w zyciu....


Katja - 26 Listopad 2007, 19:28
Tak ... Też raczej pójdę tylko dziś czarno wszystko widzę ... i koniecznie muszę sobie zaplanowań dobry humor na ten dzień... muszę wyluzować ..ech...to nie takie proste...


Pawel831 - 6 Grudzień 2007, 22:50
JCzy Waszym zdaniem wstydem jest pójście samej/samemu??



Dawno to było ale był jeden kolega u mnie w klasie który poszedł sam. I nie był to żaden wstyd i super się bawił. Lepirj nawet od niektórych par.

[ Dodano: 6 Grudzień 2007, 21:50 ]


asura - 7 Grudzień 2007, 16:53
A co to za wstyd??
Czasem mam wrażenie, że my przestaniemy wychodzić z domu bo będzie nam wstyd samemu... ehhhh dołują mnie czase szczęśliwe pary które trzymają isę i całują (sic) w miejscach publicznych, ale to nie powód żeby sie zamykać w domu


fogee - 7 Grudzień 2007, 18:24
A co to za wstyd??
Czasem mam wrażenie, że my przestaniemy wychodzić z domu bo będzie nam wstyd samemu... ehhhh dołują mnie czase szczęśliwe pary które trzymają isę i całują (sic) w miejscach publicznych, ale to nie powód żeby sie zamykać w domu



Mnie to nie dołuje tylko czasem. Mnie to dołuje zawsze... ^^


Tomek_ - 21 Grudzień 2007, 16:41
...


Lena88 - 21 Grudzień 2007, 20:02
bo to zdarza sie tylko raz w zyciu....


tak swoją drogą to jest to najczęsciej używany argument by przekonać kogoś żeby poszedł na studniówkę , a chyba nie najlepszy bo przecież nic dwa razy się nie zdarza, każda chwila jest niepowtarzalna w życiu.


Pablo_19. - 22 Grudzień 2007, 00:46


dołączę się, jestem w 3 klasie mat-fiz, jednego z lepszych liceów w poznaniu, mimo takiego profilu większość osób radzi sobie spokojnie w życiowych sytuacjach , z dziewczyną(chłopakiem), na imprezach itp. w szkole na przerwach większość czasu poświęcamy na rozmowy o zadaniach, przez ostatnie pół roku poważnie myślałem o swojej przyszłości, trochę czasu poświęcałem nauce, jestem bardzo dobry z fizyki i cały czas pogłębiam swoją wiedzę, staram się wykorzystać moje zdolności, może dlatego mam teraz taką sytuację, na studniówkę nie zamierzałem iść mimo, że miałem z kim, moja klasa odebrała to ze zdziwieniem, dużo osób nakłaniało mnie do zmienienia decyzji, ja czułem, że jestem za mało komunikatywny, o czym będę rozmawiał przez cały ten czas, co będę robił? Dodatkowo nigdy nie chodziłem na dyskoteki ani imprezy, więc jeszcze bardziej niewiedza zachowania się mnie przytłacza, z koleżankami też często nie mam o czym rozmawiać, ostatnio zaprosiła mnie dobra koleżanka, ładna i ma dużo znajomych, jednak dalej nie jestem pewny siebie, pójdę i mogę zrobić jej wstyd, bo nie wiem o czym będę rozmawiał, jak się zachowywał, jestem nieśmiały i małomówny, nigdy nie tańczyłem, ciężko mi teraz zdecydować co zrobić, mój charakter jest jaki jest, skupiłem się na dwóch dziedzinach, które były dla mnie wszystkim, i teraz mam taki problem, mimo że inni mnie lubią bo w szkole szybko czas leci, kilka przerw i do domu, więc nie widać tego tak bardzo, gdy osoba nieznana czy koleżanka której dawno nie widziałem podejdzie do mnie i chce porozmawiać, również trudno mi coś mądrego powiedzieć, teraz gdy myślę, że jeśli pójdę na studniówkę i mam milczeć przez większość czasu, to chyba już lepiej zostać w domu, proszę o rozsądną odpowiedź? jeżeli uważacie to za głupoty to proszę o usunięcie, jednak dla mnie jest to ważna decyzja, pozdrawiam.



Decyzje musisz podjąć sam.My za Ciebie tego nie zrobimy. Myślę ,że dużo zależy od tego jakie masz stosunki ze swoimi rówieśnikami z klasy. ALe z tego co napisałeś wynika ,że jesteś lubiany a twoi koledzy i koleżanki z klasy chcą jednak ,żebyś przyszedł-dają Ci pewne wsparcie. Więc tak naprawdę nie widzę jakiegoś racjonalnego powodu( poza nieśmiałością oczywiście)z którego mógłbyś nie iść na studniówke. Jest to na pewno pewnego rodzaju ryzyko ,ale także i szansa na to ,że zrobisz krok w dobrą stone. Pomyśl nad tym ,bo tak naprawdę co najgorszego może się stać jak weźmiesz udział w tej imprezie? Musisz rozważyć wszystkie za i przeciw.Ja nie byłem jako jedyny z klasy ,ty zrobisz jak zechcesz ,ale musimy się niestety umówić ,że jak nie pójdziesz na tą imprezę to będziesz odtrącony przez resztę ,nie tylko przez uczniów ,ale i nauczyciele będą na Ciebie krzywo patrzeć. Uwierz mi wiem co mówie. Pół roku po studniówce był to okres który raczej niemiło będę wspominał.


Tomek_ - 22 Grudzień 2007, 20:09
...


Ptak Nakręcacz - 28 Grudzień 2007, 20:48
Bezwzględnie trzeba iść, zazwyczaj wypada to dużo lepiej niż się początkowo człowiek obawia. Myślę, że warto iść nawet samemu, a jak jest okazja to można np. zaprosić kogoś kto rozstał się z waszą klasą wcześniej (jest w innej szkole lub innej klasie)... Na studniówce czas mija bardzo szybko i myślę, że nawet bardzo nieśmiali nie będą mieli problemów. Zazwyczaj większość kawałków nie tańczy się w parach więc można podrygiwać bez ładu i składu w tłumie, nikt nie zauważy. Warto, bo atmosfera często jest wyjątkowa i swoją klasę poznaje się w postaci o jaką wcześniej się jej nie podejrzewało (i są to raczej pozytywne zaskoczenia). Także polecam.


tomeck - 31 Grudzień 2007, 00:25
Ja też mam bardzo miłe wspomnienia związane ze studniówką, pomimo że poszedłem sam.
Pamiętam jak przez trzy godziny stałem pod ścianą i zbirałem się na odwege, aby podejść do dziewczyny, którą znałem tylko z widzenia, a która też była sama i poprosić ją do tańca.. :wink:


mara - 1 Styczeń 2008, 21:49
Byłam na studniówcę i nie żałuję, chociaż zbytniej ochoty nie miałam by iść... Z klasy nie wszyscy szli, ale presja była w domu. Było nie do pomyślenia bym nie szła. W końcu musiałam się przemęczyć i chodziłam po sklepach po suknie, poszłam do fryzjera oraz przeżyłam samą studniówkę. Byłam sama, kilka innych dziewczyn też.
Ale gdy sama weszłam do budynku, a tu koleżanki z klasy to trochę głupio się poczułam... :? Jeszcze gorzej było, gdy okazało się, że robią zdjęcia przed wejściem. Byłam sama, też dziwnie... Ale potem już było lepiej. Trochę potańczyłam, większość przesiedziałam i poszłam do domu. Nawet chłopak koleżanki poprosił mnie do tańca, ale się nie zgodziłam. Nie umiem się wyluzować na takich imprezach.
Ogólnie nigdy nie przepadałam za dyskotekami czy jakimiś tańcami. I to nawet nie z powodu nieśmiałości, ale jakoś tak... To nie moje klimaty. :wink:


Redex - 3 Styczeń 2008, 16:12
Nawet chłopak koleżanki poprosił mnie do tańca, ale się nie zgodziłam. Nie umiem się wyluzować na takich imprezach.
Ogólnie nigdy nie przepadałam za dyskotekami czy jakimiś tańcami. I to nawet nie z powodu nieśmiałości, ale jakoś tak... To nie moje klimaty.


Hmm, ja się fatalnie czułem na mojej studniówce. Mnie dziewczyna z mojej klasy, która mi się podobała, poprosiła o taniec, ale też nie chciałem
Było - minęło. Dawne czasy. Teraz to bym już inaczej rozegrał :wink:


undisi - 4 Styczeń 2008, 22:32
Ja doświadczę tej "przyjemności" dopiero 19 stycznia, ale już czuję, że to będzie klapa. Partnera oczywiście brak, a większość osób z mojej klasy idzie z osobą towarzyszącą
Na dobrą sprawę chętnie bym sobie odpuściła,ale dla mojej mamy to "ten niezwykły, jedyny dzień, który będziesz pamiętać do końca życia", to samo dalsza rodzina, zagryźliby mnie przy pierwszej rodzinnej imprezce, że zachowuję się jak dzikuska. To frustrujące, kiedy wszystkie ciocie Marysie i inne sądzą, że ich moralizatorskie gadki zrobią ze mnie lwicę salonową. Czy wy też zdecydowaliście się iść również ze względu na presję z czyjejś strony ? Dla mnie to główny powód. I strasznie się boję, że jak rodzice zobaczą kasetę ze studniówki (oczywiście kamerzysta obowiązkowy - Boże, czemu Ty mnie tak każesz ?) to znowu, a czemu nigdzie nie ma mnie tańczącej, a czy to nie ja mignęłam tam pod ścianą z miną wesołą jak u topielca itd. Czy na waszych studniówkach single byli skazani na towarzystwo ściany i długoterminowe wycieczki krajoznawcze po WC ?


terefere - 4 Styczeń 2008, 23:07
heh, ja właśnie poszedłem na studniowkę tylko dlatego, żeby nie odpowiadać wciąż na pytania "czemu nie idziesz/czemu nie byłeś?". Oczywiście miałem też w zanadrzu historyjkę na temat "dlaczego jestem sam" ale była tak żenująca, że nie napiszę o tym;)


Maggi - 4 Styczeń 2008, 23:26
terefere
I pomyśleć, że przez te 10 zmarnowanych godzin mogłem tyle pożytecznych rzeczy zrobić w domu...;)


nom, na przykład się wyspać ... no bo przynajmniej za moich czasów to to była nocna impreza;]


barton fink - 4 Styczeń 2008, 23:53

Jak najbardziej;) Pomimo tego, że nie palę, wychodziłem z każdym kolegą palaczem do WC, żeby zabić czas i zniknąć na chwilę spod ściany/zza stołu. A kasety ze studniówki nie widziałem do tej pory, zresztą nie chciałbym tego oglądać. I pomyśleć, że przez te 10 zmarnowanych godzin mogłem tyle pożytecznych rzeczy zrobić w domu...;)



U mnie była palarnia w lokalu, a do WC ludzie chodzili w grupie kilkuosobowej ze szklaneczkami i wracali weselsi Ja nie przepadam za alkoholem więc miałem z tych najweselszych największy ubaw

A tak w ogóle to jak czytam te wszystkie posty widzę że wszyscy z kimś byli na waszych studniówkach, u mnie było inaczej z klasy faceci bez dziewczyn , pół dziewczyny ze starszymi facetami, z 4 same. A 4 czy 5 osób nie przyszło w ogóle bo uznali że im kasy szkoda nikt im nie robił wyrzutów ani uwag. Moja klasa była dziwna tak to jest jak profil artystyczny :wink:


Selevan - 5 Styczeń 2008, 00:07
a ja tez cos zauwazylem, otoz wiekszosc niesmialych ludzi nie lubi alkoholu


barton fink - 5 Styczeń 2008, 08:09
a ja tez cos zauwazylem, otoz wiekszosc niesmialych ludzi nie lubi alkoholu



Wcześnie zaczynasz:P Ale tak po prawdzie to jak byłem niepełnoletni alkohol smakował lepiej :wink:


Wiedzma - 6 Styczeń 2008, 13:23
nie byłam na studniówce i nie żałuję (wbrew temu co zapowiadali mi wszyscy namawiający mnie na tą studniówkę).
nie pytaj czy to wstyd iść samej (bo to żaden wstyd) ale czy będziesz się dobrze bawić sama (po to przecież bierze się osobę towarzyszącą, żeby mieć z kim tańczyć). pogadaj z ludźmi, jeśli jeszcze kilka osób idzie bez osób towarzyszących to możesz śmiało iść i mieć nadzieję na dobrą zabawę. jeśli będziesz jedyną osobą bez partnera, to też możesz mieć nadzieję na dobrą zabawę, ale prawdopodobieństwo, że będziesz się dobrze bawić będzie mniejsze (to zależy od tego czy ludzie będą głównie w parach tańczyć czy każdy osobno a właściwie wszyscy razem będą pląsać w rytm muzyki. nie wiem jak to jest na studniówkach, pewnie różnie bywa).


Katja - 15 Styczeń 2008, 11:16
A jednak nie było się czym martwić....:P zabawa była udana, wypiłam ani kropelki procentów (chociaż pod niektórymi stołami to był niezły składzik pustych butelek xD )wszystkim którzy się wahają polecam iść .
Po tych całych przygotowaniach... dekoracje, czołówki... itd. nikt już nie miał ochoty na zabawę, wszyscy byli zmęczeni, ale może to jest potrzebne ta cała nerwówka żeby się wyluzować przed studniówką ...
Jak się ma fajną zgraną klasę albo kilka przyjaznych osób to nie ma się czego bać ... bo zawsze się znajdzie ktoś z kim można pogadać albo potańcować (plus dobre nastawienie )w końcu studniówka to tylko takie duże słowo ... którym się wszyscy stresują ... i zapominają o tym żeby się bawić (ojeja sama nie wirze że to powiedziałam xD )


julia2 - 16 Styczeń 2008, 09:30
Ja studniówkę mam za rok.Nie wiem jak to będzie wyglądać, ale zero kontaktu z moją klasą(Jak by to wyglądało?).Prawdopodobnie nie pujdę na nią bo bym się tylko denerwowała , a nawet nie mam z kim iść zreszto podejrzewam że żaden chłopak by nie chciał ze mną iść, zreszto bym się pewnie źle tam czuła.Jak powiedziałam mamie że raczej nie pójdę to ona powiedziała że musze , prawdopodobnie będzie kłótnia z tego powodu.


asura - 16 Styczeń 2008, 13:58
Prawdopodobnie nie pujdę na nią bo bym się tylko denerwowała , a nawet nie mam z kim iść zreszto podejrzewam że żaden chłopak by nie chciał ze mną iść, zreszto bym się pewnie źle tam czuła.



mhhh ja też pójdę prawdopodobnie sama, ale nie wiem dlaczego niektórzy traktują pójście samemu na studniówkę za powód do wstydu? Naprawdę dużo ludzi idzie bez partnera a potem to i tak się wszystko wymiesza... moja siostra szła sama na balu poznała jakiegoś chłopaka i razem spędzili ten wieczór Więc wiecie, nadzieja jest, a nawet jeżeli będziemy sami to co... raz sie żyje, nie można w kółko obawiać się że nie mamy prawa do zabawy bo jesteśmy sami..

Jak powiedziałam mamie że raczej nie pójdę to ona powiedziała że musze , prawdopodobnie będzie kłótnia z tego powodu.



hehe jeżeli chcesz iść na bal a boisz się bo będziesz "sama" to moim zdaniem powinnaś pójść, co innego jeżeli naprawdę czujesz ze tego typu zabawy nie są dla ciebie, mama napewno uszanuje twoją decyzję, może być jej przykro bo pewnie się boi że za parę lat możesz pożałować że nie brałaś udziału w czymś takim... Trzeba też zrozumieć rodziców dlaczego im tak na tym zależy.. prawdopodobnie sami byli na studniówce i chcą żeby ich dziecko również przeżyło coś takiego.. nie traciło z życia za dużo...


don pedro - 17 Styczeń 2008, 23:23
Witam wszystkich.
Mnie osobiście wydaje się że chyba lepiej zaprosić kogoś niż iść samemu. Zawsze będzie lepsza zabawa jeśli ma sie kogoś przy sobie, ja np. wole tańczyć w parze niż w kółku. Też boję się jak to będzie bo jestem nieśmiały chociaż walczę z tym cały czas;) Na szczęście mam z kim iść zaprosiłem dobrą koleżankę.. Jezu jak ja się denerwowałem przed pójściem do niej Ale walnąłem setkę wódki dla kurażu i poszło. Oczywiście wbrew moim obawom zgodziła się z radością. I jakoś poszło studniówka za 2 tygodnie, jak na razie mam dobre nastawienie. Dlatego na pewno nie zaszkodzi zapytać sie dziewczyny/chłopaka czy nie poszedłby/poszłaby z nami na studniówkę. Prawie zawsze odpowiedź pozytywna Pozdrówka dla wszystkich i tym którzy jeszcze nie mieli studniówki życzę miłej zabawy


Barrokh - 27 Styczeń 2008, 18:01
Ja poszedłem sam. Nie było zbyt fajnie, zresztą ja nigdy nie przepadałem za imprezami. Nie zaprosiłem żadnej dziewczyny nie tylko dlatego, że jestem strasznie nieśmiały, ale też nie chciałem nikomu psuć zabawy. Nie potrafię tańczyć, nie lubię alkoholu, nie jestem zbyt rozmowny... Pewnie było kilka dziewczyn, które by mi nie odmówiły (często mnie proszą do tańca, ale odmawiam), ale wolałem iść sam...


barton fink - 27 Styczeń 2008, 18:37
Ciebie przynajmniej proszą


Barrokh - 27 Styczeń 2008, 19:23
Ciebie przynajmniej proszą



Ale i tak muszę odmawiać więc to żaden plus, bo uważają mnie pewnie za chama.


Paweł 19 - 27 Styczeń 2008, 19:53
Trzeba nauczyć się tańczyć. Wiem sam bym się nauczył gdyby to było takie proste. Ale łatwo się pisze takie logiczne rady, które nic nie wnoszą i nie rozwiązują problemu prawda?


Kasinka - 27 Styczeń 2008, 21:29
Ciebie przynajmniej proszą


ło matko przecież to wy jesteście facetami! Tego brakowało żeby was dziewczyny do tańca prosiły.


Raskolnikow - 27 Styczeń 2008, 22:21
Kasinka, mamy toretycznie równouprawnienie

Osobiscie nie wyobrazam sobie isc samemu na studniówke. Napewno partnerk sie znajdzie, zreszta mam jesczr rok na to zeby przelamywac niesmialosc i zawierac nowe znajomosci.


Kasinka - 27 Styczeń 2008, 22:39
Równouprawnienie jest takie, że jak dziewczyna wychodzi z inicjatywą to chłopak ucieka bo "nie lubi takich nachalnych bab". Tyle razy się z tym spotkałam że nic mnie nie przekona, że jest inaczej.


Paluszek - 27 Styczeń 2008, 22:52
Równouprawnienie działa tylko na szkodę kobietom. Mężczyźni stali się przez nie nieprzyzwoicie bierni i pasywni, bez inicjatywy i rozleniwieni. Oczekują, że w imię tego równouprawnienia inicjowaniem każdego kontaktu zajmie się kobieta, oczywiście musi to jeszcze tak zgrabnie rozegrać, by wydawało się delikwentowi, że "zrobił to sam". Takie są moje spostrzeżenia w tej dziedzinie.
Świadczyć o tym może, choćby ilość wiadomości pisanych przez kobiety "jak do niego trafić, by go nie spłoszyć, żeby nie poczuł się osaczony". Mężczyźni rzadziej się z takimi dylematami wychylają i biernie oczekują na spotkanie przedsiębiorczej księżniczki, która weźmie sprawy w swoje ręce. Myślę, że są w o niebo lepszej sytuacji, bo zawsze znajdzie się gąska, która będzie chciała przedzierać się przez pancerze niedostępności i gęste zasłony milczenia. Czasem wydaje mi się, że powoli role społeczne postulowane przez lata i kulturę, ulegają całkowitemu odwróceniu.


Redex - 28 Styczeń 2008, 00:02
Czasem wydaje mi się, że powoli role społeczne postulowane przez lata i kulturę, ulegają całkowitemu odwróceniu.


A czyż nie o to walczyły i walczą nadal feministki? :wink:


Redex - 28 Styczeń 2008, 00:04
Czasem wydaje mi się, że powoli role społeczne postulowane przez lata i kulturę, ulegają całkowitemu odwróceniu.


A czyż nie o to właśnie walczyły i walczą nadal feministki? :wink:


Kasinka - 28 Styczeń 2008, 00:12
nie, nie o to a jeżeli tak pojmujesz feminizm jestes niedouczony w tej kwestii :wink:


Redex - 28 Styczeń 2008, 01:05


Barrokh - 28 Styczeń 2008, 11:15

ło matko przecież to wy jesteście facetami! Tego brakowało żeby was dziewczyny do tańca prosiły.


Nie proszę żadnej dziewczyny do tańca, bo nie potrafię tańczyć. Wydaje mi się, że wszyscy dookoła patrzą na mnie i śmieją się, że robię to tak beznadziejnie. Chyba już lepiej siedzieć samemu niż się kompromitować.


Paluszek - 28 Styczeń 2008, 12:24
Ale co w tym złego, że to kobieta zrobi pierwszy krok?


Nic. Problem pojawia się, gdy każdy kolejny i kolejny i kolejny krok robi kobieta. Aż do zaciągnięcia przed ołtarz, a później już przez resztę wspólnego życia wszystko ma na głowie. Problem polega na tym, że to mężczyźni na własne życzenie dają się ubezwłasnowolnić (bo tak jest łatwiej i wygodniej), problem leży też po stronie kobiet, które traktują mężczyzn jak dzieci i za wszystko ich wyręczają (bo te biedne stworzenia są takie nieporadne życiowo...). Nie chodzi mi o zasady, tylko martwi mnie pokolenie mężczyzn "pantoflarzy" i "żelaznych" kobiet. Nie wydaje mi się, bym przesadzała. Nie jestem też feministką.


Paweł 19 - 28 Styczeń 2008, 12:25
Jeśli chodzi o studniówkę to ja poszedłem sam i się świetnie bawiłem. No później myślałem trochę że a to z tą nie zatańczyłem a to z tą tylko raz ale nieważne. Z mojej klasy to żaden chłopak nie miał osoby towarzyszącej więc był luz. Nie ma co marnować sobie wspomnień lepiej iść ja swoją miałem równo rok temu i poszedłem obejrzeć jak tańczą poloneza tegoroczni maturzyści. Wróciły wspomnienia, ta sama sala, ci sami nauczyciele, tak jakoś w gardle ścisnęło (ale dobra chłopaki nie płaczą ) Co do głupich konwenansów że to chłopak ma zarywać a dziewczyna udawać niedostępną bo tak wypada to po mojemu straszna głupota. Nie lubię niejasnych sytuacji albo w te albo we wte wiesz czego chcesz a jak nie to spadaj 8) A tak na poważnie to chyba nieśmiałych jest sporo więcej panów niż pań i dlatego powstaje ten problem bierności. Chciałbym jakoś to pokazać że dana dziewczyna mi się podoba, wziąć od niej numer, pogadać na inne tematy niż uczelnia i nauczyciele. Nie potrafię jednak. Moja nieśmiałość jest zbyt silna i nigdy nie dochodzi do żadnych perypetii związanych z jakimiś wyjściami czy umawianiem się. Łatwo mają przystojniacy do nich dziewczyny same lgną, to oni wybierają z którą chcą coś działać. My brzydale mamy zawsze pod górę :?


Maggi - 28 Styczeń 2008, 12:27
Redex
Paluszek napisał/a:
Czasem wydaje mi się, że powoli role społeczne postulowane przez lata i kulturę, ulegają całkowitemu odwróceniu.

A czyż nie o to walczyły i walczą nadal feministki?



Nie, nie o to. Ja bym powiedziała że bardziej o zrównanie szans a nie o odwrócenie. Słowo "częściowe" juz fatkycznie bardziej pasuje .
A jeśli już mowa o definicji to prosze, tu masz na przykład całkiem do rzeczy definicje :wink: Równouprawnienie płci występuje wówczas, gdy obu płciom przypisuje się taką samą społeczną wartość oraz kiedy mają oni równe prawa i równe obowiązki, a także równy dostęp do zasobów (środki finansowe, szanse), z których mogliby korzystać.


Raskolnikow - 28 Styczeń 2008, 14:50
No sorry, jak nie tańczysz to co ty chcesz z tą dziewczyną na studniówce robić??



Uwazasz ze inni tanczą? Tzn w tym sensie ze umieja? Malo kto umie profesjonalnie tanczyc, osobiscie nie znam nikogo kto by chcoiazby chodzil na kursy tanca o zawodowym ciwczeniu to juz nawet nie wspominam. Główna bariera to jest orzeałamac niesmialosc. Mam na to jescze rok, napewno pomoze to wypicie niewielkiej ilosci alkoholu. Napewno bedzie dobrze


Barrokh - 28 Styczeń 2008, 16:48
Uwazasz ze inni tanczą? Tzn w tym sensie ze umieja? Malo kto umie profesjonalnie tanczyc, osobiscie nie znam nikogo kto by chcoiazby chodzil na kursy tanca o zawodowym ciwczeniu to juz nawet nie wspominam.


Nie chodzi mi o to, czy umieją, czy nie Napisałeś, że nie tańczysz, więc zrozumiałem, że nie tańczysz (w sensie, że "podpierasz ściany"), a nie że nie umiesz. Ja nie potrafię i tego nie robię, więc nikogo nie zaprosiłem.


Paluszek - 28 Styczeń 2008, 17:09

No kolejny raz, piszesz na inny temat.


Wiem, o czym piszę i nie wiem, czy jest to na temat, czy nie, ale takie są moje spostrzeżenia. Nie mylę nieśmiałych z pantoflarzami, ale uważam, że prędzej nieśmiałemu do pantoflarza niestety. Nie chodziło mi o to, by kobiety pozostawały niedostępne w imię jakiś "zasad", te pojęcia wprowadziłeś Ty i przypisujesz mojej wypowiedzi niewłaściwe znaczenie. Pisałam o tym, że niedobrze jest, jeśli to kobieta robi każdy kolejny krok i wszystkim się zajmuje. Równie dobrze mogę napisać, że nie może być tak, że jakiś chłopak próbuje dotrzeć do dziewczyny, która pozostaje bierna i całkowicie pasywna. Ale nie pisze tego, bo mężczyzną nie jestem i to już nie moje zmartwienie, jak docierać do takiej niewiasty. chociaż nadal uważam, że więcej jest kobiet, które są zdeterminowane robić piętnaście pierwszych kroków ("bo on jest taki skryty...").


Barrokh - 28 Styczeń 2008, 17:16

Nie mylę nieśmiałych z pantoflarzami, ale uważam, że prędzej nieśmiałemu do pantoflarza niestety.


Nieprawda, dlaczego tak uważasz? Mylisz nieśmiałych z "ciotami" nie posiadającymi własnego zdania i bojącymi się go wyrazić. O pantoflarstwie decyduje uległość, a nie nieśmiałość.


Paweł 19 - 28 Styczeń 2008, 17:26
Mylisz nieśmiałych z "ciotami" nie posiadającymi własnego zdania i bojącymi się go wyrazić.



Hmm jeśli dla ciebie "ciotą" jest ktoś kto boi się wyrazić swoje zdanie to kim dla ciebie jest ktoś nieśmiały? Idąc dalej nieśmiały nie jest "ciotą" czyli nie boi się wyrażać swojego zdania tak? To dlaczego jest nieśmiały? Określenie którego użyłeś jest obraźliwe, według mnie niepotrzebne na tym forum.


Barrokh - 28 Styczeń 2008, 17:36
Hmm jeśli dla ciebie "ciotą" jest ktoś kto boi się wyrazić swoje zdanie to kim dla ciebie jest ktoś nieśmiały? Idąc dalej nieśmiały nie jest "ciotą" czyli nie boi się wyrażać swojego zdania tak? To dlaczego jest nieśmiały? Określenie którego użyłeś jest obraźliwe, według mnie niepotrzebne na tym forum.



W stosunku do kogo obraźliwe? Gdzie napisałem, że nieśmiali to wg. mnie "cioty"? Nieśmiały to nie jest ktoś, kto nie ma własnego zdania. Nieśmiałość to raczej trudności w zawieraniu nowych znajomości. Jeżeli ktoś nie ma własnego zdania i robi to co każą mu inni, bo się ich boi, to jest tchórzem i "ciotą", nie oszukumy się. Nie mówię tu o wyrażaniu zdania, dajmy na to w jakichś tam wielkich dyskusjach. Chodzi mi tu raczej o jakąś uległość, konformizm. Te cechy nie muszą iść w parze z nieśmiałością


Paluszek - 28 Styczeń 2008, 17:41
Mylisz nieśmiałych z "ciotami" nie posiadającymi własnego zdania i bojącymi się go wyrazić.


Tak, to określenie, jak słusznie zauważył Paweł 19 jest obraźliwe, w dodatku znów przypisujesz mi posługiwanie się pojęciem, które sam wymyśliłeś! Nigdzie nie napisałam czegoś podobnego, co mi w tym momencie zarzucasz. Twój komentarz do mojego posta odbiega daleko od tematu. Moja zasadnicza myśl (czego się trzymam) była taka, że zauważyłam, że obecnie bardzo wielu mężczyzn oczekuje od kobiet każdego (nie tylko pierwszego!) kroku, stają się bierni i pasywni, a kobiety tylko ich w tym utwierdzają. To jest niestety cena równouprawnienia. O nieśmiałych osobach nie wypowiadam się krytycznie. Jeśli zaś chodzi o pantoflarstwo a nieśmiałość, to jeśli kryterium pantoflarstwa będzie uległość, to jest to podobne do nieśmiałości w tym sensie, że nieśmiałość wiąże się z uległością (brak jasnego decydowania, wypowiadania swojego zdania, upominania się o swoje itp.). Dlatego śmiem twierdzić, że wśród pantoflarzy może istnieć sporo mężczyzn, którzy wcześniej byli bardzo nieśmiali wobec kobiet i się ich bali. Nadinterpretujesz moją wypowiedź twierdząc, że mylę osoby nieśmiałe z "ciotami". To nie było zawarte w moich postach i się pod tym podpisać nie mogę.

[ Dodano: 28 Styczeń 2008, 16:42 ]


Paweł 19 - 28 Styczeń 2008, 17:43
Obraźliwe dla osób nie mających odwagi się postawić, odrzuconych, kozłów ofiarnych dla których każdy kontakt od osób trzecich nie będący wyzwiskiem ani kolejnym atakiem jest udany nawet jeśli jest to prośba o napisanie wypracowania. Widać nie rozumiesz tego że nikt na własne życzenie nie jest ciotą, że zostaje tak wykreowany przez rzeczywistość i rówieśników. Tchórzostwem jest gnębienie niewinnych. Nie muszą. Gdy idą to już nie jest po prostu nieśmiałość.


Barrokh - 28 Styczeń 2008, 18:12
Obraźliwe dla osób nie mających odwagi się postawić, odrzuconych, kozłów ofiarnych dla których każdy kontakt od osób trzecich nie będący wyzwiskiem ani kolejnym atakiem jest udany nawet jeśli jest to prośba o napisanie wypracowania.


Jezu, człowieku, my tu mówiliśmy o pantoflarstwie, a ty zaraz o swojej niedoli. Przykro mi, jeżeli masz takie środowisko, w którym wszyscy cię gnębią. Myślę jednak, że trochę przesadzasz i za bardzo się nad sobą użalasz. I w ogóle o czym ty mówisz? W szkole cię prześladują? Za co? Za twoje poglądy,czy co? Może zapytam inaczej, czy uważasz się za "pantoflarza" i biernego, słabego faceta opisywanego przez "Paluszka" (bo o tym była ta dyskusja)?

Widać nie rozumiesz tego że nikt na własne życzenie nie jest ciotą, że zostaje tak
wykreowany przez rzeczywistość i rówieśników. Tchórzostwem jest gnębienie niewinnych. Nie muszą. Gdy idą to już nie jest po prostu nieśmiałość.


Nieprawda. Można zawsze wszystko zwalać na otoczenie. Przestań robić z siebie prześladowanego przez cały świat.


Paweł 19 - 28 Styczeń 2008, 18:19
hehehe nie napisałem ani razu że cokolwiek piszę się do mnie tyczy. ok dyskusja nie ma sensu skoro zamiast skonfrontować się z moimi argumentami dajesz mi takie pożyteczne rady


Barrokh - 28 Styczeń 2008, 18:23
hehehe nie napisałem ani razu że cokolwiek piszę się do mnie tyczy. ok dyskusja nie ma sensu skoro zamiast skonfrontować się z moimi argumentami dajesz mi takie pożyteczne rady



Nie ma sensu, bo była o czym innym, a ty zrobiłeś jakiś off-top. Mówiliśmy o pantoflarstwie...


Paweł 19 - 28 Styczeń 2008, 18:33
Ok mój błąd przyczepiłem się do jednego małego słówka. Nieważne. Nie martw się o mnie nie byłem, nie jestem i nie będe kozłem ofiarnym a moje wypowiedzi jak błędnie zauważyłeś (nie wiem na jakiej podstawie) nie były o mnie. Co do tego że pisałem nie na temat popatrz że cały czas piszemy w wątku poświęconym studniówce. Więc żeby nie było offtopu: nie marnujcie tej szansy, studniówka jest raz w życiu ( dla większości :wink: ) warto na nią iść bez względu czy tańczyć umiecie czy nie i czy idziecie sami czy z osobą towarzyszącą. Dziękuję za uwagę i życzę miłego wieczoru.


CZAD - 3 Marzec 2008, 20:28
A co to jest ta "studniówka" ? Słyszałem coś o tym, ale nie wiem co to jest.


Paweł 19 - 4 Marzec 2008, 11:43
Studniówka - potoczna nazwa balu, który odbywa się na około sto dni przed rozpoczynającymi się w maju maturami.

Zdecydowanie najpopularniejszym miesiącem odbywania się studniówek jest styczeń, od którego najłatwiej odliczyć sto dni. W balu udział biorą uczniowie klas maturalnych z osobami towarzyszącymi oraz z zaproszonymi przez nich nauczycielami, którzy uczyli ich przez cały okres szkoły średniej. Uczestnicy balu są zazwyczaj elegancko ubrani, w garnitury i suknie wieczorowe.

Bal rozpoczyna się zazwyczaj toastem wznoszonym szampanem. Pierwszym tańcem jest polonez, który tańczą maturzyści z zaproszonymi osobami towarzyszącymi.

Wikipedia rulez


nieśmiały - 4 Marzec 2008, 16:59
Łatwo mają przystojniacy do nich dziewczyny same lgną, to oni wybierają z którą chcą coś działać. My brzydale mamy zawsze pod górę :?



ja podobno jestem przystojny a mam taką fobie że gdyby nawet jakaś mnie podrywała to bym uciekł bo bym nie wytrzymał stresu, jeszcze nigdy dziewczyny nie miałem, tylko patrzą niektóre tak na mnie dziwnie ale itak z tego co widze to dla dziewczyny ważne jest to zeby byc przebojowym itd moze sie myle, chcialbym uslyszec opinie dzewczyny jakiejs


Paweł 19 - 4 Marzec 2008, 19:58
Mam świadomość że samo bycie przystojniakiem nie wystarczy. Zresztą dziewczyny co polecą na samą urodę mogą równie dobrze polecieć na hajs efekt ten sam, czyli dno i beznadzieja. Czekamy na opinie chociaż wątpię by mnie czymś zaskoczyły. Pozostaje tylko walczyć z samym sobą...


Pareto - 4 Marzec 2008, 21:07
Ja na swojej studniówce nie bylem, mimo ze nawet mialem plany zaprosic dziewczyne, z ktora choc wczesniej rozmawialem tylko raz, to chcialem ja poznac i uznalem ze to dobra okazja. Ale strach przed odrzuceniem okazal sie silniejszy, ech. I pomyslec ze sprowadzaloby sie to tylko do jednego, prostego pytania! =P Ech.

Co do tego ze do przystojniakow lgna kobiety to jest to w miare oczywiste, ale nie jest to regula, znam wielu, nazwijmy to ladnie, 'srednio przystojnych' facetow, ktorzy rozkochali w sobie naprawde ladne dziewczyny po prostu z nimi rozmawiajac i przebywajac itd. To dziala tez oczywiscie w druga strone ;-)


mokka - 4 Marzec 2008, 23:02
Wg mnie nieśmiałość u facetów jest urocza i nie odbieram jej jako wady, wręcz przeciwnie - często traktuję ją na plus. W takim chłopaku jest więcej autentyczności niż w pozornie pewnym siebie typku. Znika tez problem wywyzszania sie, bo ludzie niesmiali sa zazwyczaj skromni. Nie wiem jak mozna poleciec na chlopaka ze wzgledu na jego pieniadze, przeciez to chory uklad, unieszczesliwiac jego i siebie?? nie wyobrazam sobie tego


nieśmiały - 4 Marzec 2008, 23:19
są też tzw blachary co lecą na motor czy samochód by sie troche powozić- nie rozumiem tego

hmm a nieśmiały tylko to ja bym chciał być, kiedyś tylko nieśmiałość była teraz jest fobia ciężka


Selevan - 7 Marzec 2008, 15:55
Wg mnie nieśmiałość u facetów jest urocza i nie odbieram jej jako wady, wręcz przeciwnie - często traktuję ją na plus. W takim chłopaku jest więcej autentyczności niż w pozornie pewnym siebie typku. Znika tez problem wywyzszania sie, bo ludzie niesmiali sa zazwyczaj skromni. Nie wiem jak mozna poleciec na chlopaka ze wzgledu na jego pieniadze, przeciez to chory uklad, unieszczesliwiac jego i siebie?? nie wyobrazam sobie tego



to samo mysle o dziewczynach...

ale na studniowke to raczej nie pojde


nieśmiały - 7 Marzec 2008, 16:43
to samo mysle o dziewczynach...


ja tez


shy(ster) - 8 Marzec 2008, 19:40
Studniówka to naprawde świetna sprawa nawet jeśli nie ma się wtedy tej swojej drugiej połowy.Ja poszłam razem z moim kuzynem i choć on zatańczył ze mną tylko poloneza to potem świetnie bawiłam się z koleżankami z klasy i nie żałuje.Także napewno warto się przełamać :wink:


MurderFace - 18 Wrzesień 2008, 18:16
Ja nie bylem na studniowce,nie miałem z kim iść, a nie chciałem tam siedzieć i podpierać ściany i od czasu do czasu zatańczyć z dziewczynami mych kumpli z klasy które z litości by mnie zapraszały do tańca.


ska - 18 Wrzesień 2008, 19:15
a ja byłam, ale mało pamiętam zły partner, koleżanki zawiodły, w ogóle to chyba żałuje, że poszłam...


cheryl - 18 Wrzesień 2008, 21:46
Ja też byłam. Poszłam z kolegą z angielskiego i było bardzo fajnie, choć na koleżankach też się wtedy zawiodłam.


ona88 - 19 Wrzesień 2008, 10:29
Ja też byłam, poszłam z kolegą z klasy, bo mu obiecałam to rok wcześniej. Zmył się niedługo po polonezie Ale w sumie mi się podobało, tańczyłam z koleżankami z klasy, kolegami którzy poprosili, choć każdego uprzedzałam przed tańcem, że ja nie umiem tańczyć Choć nie umiem tańczyć w parze, to stwierdziłam, że w takim tłumie jaki tam był, to ja zginę i nikt mnie nie zobaczy i nie będzie miał okazji do wyśmiania i nawet dobrze się bawiłam, choć trzeba było uciekać przed kamerą co chwilę.


brotherquay - 19 Wrzesień 2008, 12:23
Choć nie umiem tańczyć w parze, to stwierdziłam, że w takim tłumie jaki tam był, to ja zginę i nikt mnie nie zobaczy i nie będzie miał okazji do wyśmiania i nawet dobrze się bawiłam, choć trzeba było uciekać przed kamerą co chwilę.


za 20 lat bedziesz tego zalowac. nie zapomne komentarzy klasy, na temat moich kocich (!) ruchow gdy bansowalem na parkiecie


ona88 - 19 Wrzesień 2008, 16:12
Nie będę i tak trochę mnie złapała


haraszo - 21 Wrzesień 2008, 13:37
...


brotherquay - 21 Wrzesień 2008, 18:06
chociaż, hm, może ciekawie byłoby poobserwować zachowania ludzi w stadach...


o to wlasnie chodzi. poza tym mozna podpatrzec ktora reka trzyma sie widelec a ktora noz (i tak zawsze mi sie myli).


ska - 21 Wrzesień 2008, 19:07
ktora reka trzyma sie widelec a ktora noz (i tak zawsze mi sie myli).


jeśli jesteś praworęczny to ni ma we wsi, żebyś ukroił coś lewą ręką..tak to możesz sobie zapamiętać..


Endless - 21 Wrzesień 2008, 19:11


Sayuri - 21 Wrzesień 2008, 19:55
A ja bym chciała pójść na studniówkę. Jest to jedyna impreza, na jaką mam ochotę iść od przeszło 3 lat, ale oczywiście na nią nie pójdę, bo nie mam z kim Koleżanka chce mi opchnąć swojego brata, ale głupio się będę z nim czuła, a już broń Boże z nim tańczyć


jajo - 21 Wrzesień 2008, 20:36


brotherquay - 22 Wrzesień 2008, 11:36


haraszo - 22 Wrzesień 2008, 14:50
...


thd2000 - 24 Wrzesień 2008, 12:50
Witam

Rzeczywisice z emozna sie głupio poczuć jak wszyscy z kims ida a my musimy iśc samemu

Choc w sumie wynika ztego z en amojej studiówce 5 lat temu była wyjatkowa sytuacja bo wiekszosc osob z klasy przyszla sama, bo wiekszosc jeszcze wtedy nie spotykała się z nikim (sic!) . Nie weim czy to wynikało z opoznienia naszej klasy:P ale z 35 osób max 8 bylo z kims w zwiazku i z tego moze 5-6 przyszlo z osoba towarzyszaca na studniówke. W innych klasach tez nie kazdy przychodizl z kims a u na sw klasie nikt nie bawil sie w przyprowadzanie kuzynek, itp.
Ja szedlem z nastawieniem ze ide sam , podobnie moi kumple ale wszyscy dobrze sie bawili

Ale niestety pewnie czesto jest tak ze jak ktos nie przyprowadzi kogos to jes tjakis gorszy czy cos.
Mysle ze jednak warto isc na studniowke, nawet jesli nie jest sie zbyt rozrywkowym...


Pawel831 - 24 Wrzesień 2008, 16:30
z 35 osób max 8 bylo z kims w zwiazku


To pewnie dużo było u Ciebie w klasie nieśmiałych osób. Ciekawa sytuacja.


asura - 24 Wrzesień 2008, 22:24


Młoda - 25 Wrzesień 2008, 15:10
To że tyle osób nie ma kogoś nie oznacza że sa niesmiali


Pewnie. Znam sporo osób, które są same, a wcale nie są nieśmiałe. To przecież nie jest jedyny powód, dla którego ludzie się nie parują.


blondi1011 - 25 Wrzesień 2008, 16:08
popieram w 100%;)


thd2000 - 26 Wrzesień 2008, 22:54
Heh rzeczywisice teraz to 16 latki marudza ze jeszcze z nikim nie byly:P ale u mnie w klasie to naprawde do matury 2-4 gosci na 22 mialo jakas tam laske a z 12 dziewczyn tak moze 6 mialo tam kogos.
Dopiero po maturze czesc chlopakow wyrwała cos, reszta na 1,2 roku studiow no i tak w sumie wszyscy. Tylko ja zostałem taka pizdeczka:P.
I w sumie wsrod tych 30 par uosob nie bylo az tak duzo niesmialych. mOz epo rostu nie kazdy ma takie parcie na parowanie sie-niektorzy moze pozniej. Niewiem


Młoda - 26 Wrzesień 2008, 23:34
niektorzy moze pozniej


A niektórzy wcale:P


slawek88 - 27 Wrzesień 2008, 14:22
Heh rzeczywisice teraz to 16 latki marudza ze jeszcze z nikim nie byly:P ale u mnie w klasie to naprawde do matury 2-4 gosci na 22 mialo jakas tam laske a z 12 dziewczyn tak moze 6 mialo tam kogos.



Moj brat jest w pierwszej liceum i sobie organizuja ćwiartki i wszyscy ida z osobami towarzyszącymi


thd2000 - 27 Wrzesień 2008, 17:03
w I liceum nie ma studniowki chyba..:P


slawek88 - 27 Wrzesień 2008, 22:31
napisalem ćwiartki, to cos takiego jak połowinki tylko ze na 1/4 liceum


Erato87 - 27 Wrzesień 2008, 22:34
Ja na studniówkę nie poszedłem. Dlaczego? Nie miałem pary. Na 10 chłopaków z mojej byłej klasy jedynie 5 nie poszło. Czy żałuję? Raczej nie, z opowiadań kolegów i koleżanek z mojej klasy nic szczególnego tam nie było. Podobno dużo ludzi siedziało tylko przy stole i...tylko siedzieli.


Pinezka90 - 2 Październik 2008, 14:00
Witam wszystkich Ja mam w tym roku studniówke i też zastanawiam się czy iść.Prawdopodobnie nie pójdę wcale bo mam taki sam problem jak większość z was-nie mam z kim iść!Oczywiście poproszenie kogoś, w moim i tak beznadziejnym przypadku, nie wchodzi w grę.Zresztą i tak wiem jaka byłaby odpowiedź Z tego co podsłuchałam, u nas w klasie wszyscy starają się kogoś załatwić,byleby tylko nie iść samej/samemu.Dla mnie to głupota,tak iść z kim popadnie chociaż nie dopuszczam też wizji siebie samej na studniówce-koszmar,to już lepiej wogóle nie iść niż stać samotnie przez cały wieczór i odpowiadać na litościwe,natarczywe pytania koleżanek:Dlaczego przyszłaś sama?a może dołączysz do nas?.Tak na doczepkę?Nigdy!Zresztą na połowinki też poszłam sama i bardzo tego żałuję ,bo siedziałam samotnie podczas,gdy reszta bawiła się w swoim gronie(to znaczy z tymi z którymi przyszli)Zmyłam się w połowie i wolę nie wspominać więcej tej żenady


thd2000 - 2 Październik 2008, 14:31
Kurcze czytajac te Wasze wypowiedzi to rzeczywiscie nie jest wesolo. Jak ju zpialem u mnie na studiowce byla komfortow asytuacja bo wiekszosc przyszla sama i wszyscy swietnie sie bawili aci co byli z kims to musieli zajmowac sie ta drug aosoba i tej nocy odstawali od anszej zwariowanej i zabawowej klasy:))
Jesli rzczywisice tak jest ze wszyscy ida to torche lipa no bo sie czlowiek zanudzi...
Wie coz epo porscie kogos ze znajomych? moz emacia taka osobe tak zeby przyjsc zkim i sie nie znaudzic...
Mysle z ewarto na 100niowke isc choc to rzeczywisice przypal ze teraz wszyscy ida z kims. Bo w takiej atmosferze nie ma takiej zabawy z klasa, bo kazdy tam sobie siediz z tym towarzyszem i sie puszy...


NiebieskiSmok - 4 Październik 2008, 10:02
...


kfiatuszek - 5 Październik 2008, 16:08
ja tez mam w tym roku studniówke i nie chce isc sama.....
Wszystkie koleżanki napewno z kims pójda a ja nie mam z kim....


Axiosis - 10 Październik 2008, 14:37
Ja nieposzedłem na swoją studniówkę. Wychodziłem z założenia że i tak będę stał gdzieś w kącie z kolesiami którzy też przyjdą sami, i nie będę miał nawet o czym z nimi pogadać. Do tego miałem patrzeć na osoby które się świetnie bawią? Straszne by to było. Do tego oczywiście tańczyć nie umiem, nie piję - więc nawet sie niemógłbym upić... Straciłbym tylko czas. Dziś nie żałuję swojej decyzji... Widziałem mniej więcej jak to wyglądało na dvd i mną nie ruszyło. Ale są różni ludzie, różne klasy, różne zdarzenia, okoliczności więc każdy musi się poważnie zastanowić nad tym czy idzie czy nie...


kinio - 20 Listopad 2008, 22:51
Ja chyba nie idę ale bardzo bym chcial ze wiem że się nie przystosuję :p


Szycha_87 - 21 Listopad 2008, 19:49
ja na swoją poszedłem, z racji ze nie jestem zbyt rozrywkowy to się trochę nudziłem z moja koleżanką, ale tylko do czasu większego stężenia % we krwi, bo potem puściło mi kilka blokad i świetnie się bawiłem.


ufcio - 22 Listopad 2008, 19:05
Kurde, to już za 3 lata, a tak się zdawało daleko... A jeszcze połowinki, hehe


jaczylija - 22 Listopad 2008, 20:51
Może mi się odmieni, ale jakbym teraz miała iść na studniówkę to bym nie poszła..., bo raczej ściany w szkole nie są aż tak liche żebym miała je podpierać


kinio - 23 Listopad 2008, 13:33
Musze iść

Mam tańczyć poloneza....;]


asura - 23 Listopad 2008, 14:19
ja na połowinkach nie byłam, bo i po co? a na studniówke chce isc, w końcu po cos chodzę do tej cholernej budy


siwy1988 - 23 Listopad 2008, 22:01
Ja na swoją studniówkę nie poszedłem choć nie jestem aż taką nieśmiała osobą ponieważ tak jak ty nie miałem z kim iść.A drugi powód to że że przepiłem kasę na studniówkę.Idz po co puzniej żałować


ANIA15 - 26 Listopad 2008, 16:45
Ja np mam inny problem...oczywiscie boje sie studniowki,ale chce pojsc,bo to w koncu raz w zyciu,poza tym presja rodziny itp...tylko nie mam z kim isc,a samej to glupio ,tym bardziej ze wiekszosc klasy z kims idzie ......zal


M.K - 26 Listopad 2008, 17:36
Ja np mam inny problem...oczywiscie boje sie studniowki,ale chce pojsc,bo to w koncu raz w zyciu,poza tym presja rodziny itp...tylko nie mam z kim isc,a samej to glupio ,tym bardziej ze wiekszosc klasy z kims idzie ......zal



Witam.
Rozumiem Ciebie, jednym w powodów tego że nie poszedłem na Studniówkę było to że nie miałem z kim iść... Ciężko jest takie coś przeżyć i cieszę że mam to już za sobą. Z jednej strony boli to że nie ma się nikogo a z drugiej odczuwa się mocno to że się jednak nie poszedło, po prostu żałuje się tej decyzji. Chore to wszystko jest...

Z poważaniem M.K, pozdrawiam Serdecznie.


Morpheus - 28 Listopad 2008, 15:52
Ja nie poszedłem na studniówkę i wcale nie żałuję. Nie miałem z kimś iść ale oprócz tego moja fobia społeczna była wtedy silniejsza niż dzisiaj. Źle bym czuł i pewnie czymś skompromitował. Wybrałem mniej bolesne wyjściem, co prawda to też nie było łatwe lecz o wiele mniej przykre niż pójście tam.


wiórka - 29 Listopad 2008, 00:59
Ja poszłam na studniówkę. Też nie miałam z kim, ale pomyślałam sobie, jak się będę złe bawić to trudno to tylko jedna noc, a jak się bedę dobrze bawić to będę miała fajne wspomienia. No i poszłam z osobą której zupełnie nie znałam, na dodatek nie zbyt dobrze znałam osobę, która mnie z nim poznała. Na dodatek wogle mi sie nie podobało jak wyglądałam, bo ani fryzury mi ładnej nie zrobiła fryzjerka, a i makijarz też nie za bardzo wyglądał zadowalająco ale...
ten koleś okazał się bardzo spoko, i bawiłam się naprawdę dobrze.
I myślę, że mimo wszystko warto iść na studniówkę. Nie ma się przecież nic do stracenia(oprócz paru godzin snu). Po 3 latach to jak kolwiek by nie było na studniówce, ludzie i tak mają już o nas jakieś wyrobione zdanie.


Szycha_87 - 1 Grudzień 2008, 15:51
Ha! Ja, ludź nieśmiały, nudny i mało rozrywkowy zostałem dzisiaj zaproszony na studniówkę. I pójdę, a co mi tam. Choć nie umiem tańczyć to zamierzam wyginać śmiało ciało i odkryć w sobie świra.


Platinum - 1 Grudzień 2008, 22:16
Jeśli chodzi o studniówkę to mam drobny dylemat. Zostałem zaproszony przez pewną dziewczynę. Przyjąłem zaproszenie. Jednak nie za bardzo mi się chce z nią iść, ponieważ tak naprawdę chciałem zaprosić inną dziewczynę, która podoba mi się i o ile mi wiadomo nie ma póki co zkim iść (chyba, że po prostu woli iść sama). No i problem w tym, że po pierwsze wstydzę się ją spytać, czy chciałaby iść ze mną, a po drugie to jak już by się zgodziła, to trochę ciężko byłoby mi powiedzieć tej pierwszej, że idę na studniówkę z kimś innym (chociaż i tak zapewne nie przejęłaby się ona tym faktem). Poza tym to jest jeszcze trzecia dziewczyna, która podobno miałaby ochotę iść ze mną (tak mi przynajmniej powiedziała jej koleżanka). W sumie to najmmniej odpowiada mi pierwsza opcja, tym bardziej, że koleżanka nr 1 ma chłopaka (który mieszka daleko, więc nie pójdzie z nią). Nie za bardzo chce mi się iść na studniówkę z dziewczyną, która jest już z kimś. A tak w ogóle to rozważam jeszcze czwartą opcję - po prostu nie idę na studniówkę. Nigdy nie lubiłem teg typu imprez. Nie będę was pytał, co mi doradzacie, bo zdecydowana większość zapewne zasugeruje, abym zaprosił dziewczynę, która mi się podoba. To jednak nie jest takie proste.


ania84 - 1 Grudzień 2008, 22:25
Zostałem zaproszony przez pewną dziewczynę. Przyjąłem zaproszenie.



Ja tu nie widzę żadnego dylematu. Jak człowiek podejmuje jakąś decyzje, to powinien wykazywać się chociaż odrobiną konsekwencji. I co jej powiesz?

Zawsze zastanawiało mnie to u facetów, w ogóle nie wiedzą co robią.


Młoda - 1 Grudzień 2008, 22:28
Zawsze zastanawiało mnie to u facetów, w ogóle nie wiedzą co robią.

bo to są duże dzieci


Szycha_87 - 1 Grudzień 2008, 22:45
Masz rację Młoda, bo kobiety zawsze mają rację (albo myślą że ją mają), nawet jak są w błędzie.*

Faceci w znacznej liczbie to przerośnięte dzieci, dla których tylko zabawki stały się droższe...

A co do studniówki to powinieneś był się nie zgadzać jak nie miałeś w ogóle ochoty z nią iść, najlepiej idź z tą która ci sie podoba albo z tą która na ciebie leci bo będziesz sie męczył.

*ta teoria jest tylko uproszczeniem 2 tomowego wywodu filozoficznego autorstwa wielkiego myśliciela pod pseudonimem Szycha


kinio - 1 Grudzień 2008, 22:47
eeech byłem rezerwowym do poloneza... Tak koledzy po kolei rezygnowali z tanczenia ze doszlo do mnie i co... i kolesiówka która ma z mną tańczyć " Ale ja nie chcę z nim tańczyć ja znajde kolege z kalsy do pary" wkurwiłem sie i rezygnuje nie bede robil sie siebie nei dosc ze ostatnie kolo ratunkowe dla klasy traktowany to jeszcze mialbym z siebie robic jelenia i szukac se pary.... nei dam się:P


Platinum - 1 Grudzień 2008, 23:14
A co do studniówki to powinieneś był się nie zgadzać jak nie miałeś w ogóle ochoty z nią iść


Jestem mało asertywny. Zresztą nie było tak, że nie miałem w ogóle ochoty iść z nią.


spacja - 1 Grudzień 2008, 23:17
Platinum: Ania87 ma całk rację - jak przyjąłeś zaproszenie to idź i nie myśl co powinieneś był czy co byś chciał. już za późno. gdybyś zrobił inaczej byłaby to czysta chamówa w stosunku do tej dziewczyny. nie zniżaj sie do tego poziomu...


Szycha_87 - 1 Grudzień 2008, 23:21
A no to tak jak ja, asertywność i inne bzdety, mam opory przed odmówieniem komuś przysługi czy jak to tam nazwać. Ale jak sie ma miękkie serce trza mieć twarde 4 litery...

Możliwe że trochę źle sie wyraziłem, chodzi mi o to, że lepiej pójść z osobą z którą będziesz dobrze się czuł i bawił. Swoją studniówkę ma sie tylko razi wg mnie trzeba sie na niej wyszaleć i mieć kupę radochy.


Neko - 3 Grudzień 2008, 21:35
Witam wszystkich, jako że jestem tutaj nowa

Jeszcze wczoraj myślałam: "Co z tego, że nie mam z kim iść na studniówkę, przecież taka impreza jest raz w życiu, trzeba iść. Na pewno sporo osób przyjdzie bez pary"... Dzisiaj wpłaciłam pienądze, a godzinę później dowiedziałam się, że prawie wszyscy znajomi z kimś idą, a ci co nie mają pary w ogóle nie przyjdą na studniówkę. Teraz mam wątpliwości co zrobić, obawiam się, że wszyscy będą zajęci partnerką/partnerem, a ja nie będę miała zupełnie z kim pogadać. W dodatku jeden kolega z klasy mnie zaprosił, a ja musiałam mu odmówić, a ponieważ wiem, że jest mną zainteresowany (już kilka razy tłumaczyłam mu, że nic z tego i niestety do niego to nie dotarło), boję się, że będzie mnie ciągle zaczepiał na studniówce... Nie wiem jak tego uniknąć


ufcio - 4 Grudzień 2008, 19:10
W dodatku jeden kolega z klasy mnie zaprosił, a ja musiałam mu odmówić, a ponieważ wiem, że jest mną zainteresowany (już kilka razy tłumaczyłam mu, że nic z tego i niestety do niego to nie dotarło), boję się, że będzie mnie ciągle zaczepiał na studniówce... Nie wiem jak tego uniknąć


Hmm, jeśli nie ma trzeciej ręki na czole, to spróbuj z nim pójść :] Jeśli jest rzeczywiście zainteresowany, to naprawdę warto spróbować. Wiem, że to trudne, ale może jakoś się uda. Jeśli rzeczywiście każdy będzie miał parę, to lepiej zgódź się :]


spacja - 4 Grudzień 2008, 20:43
no właśnie, przecież możesz z nim iść po prostu jako koleżanka z klasy


Platinum - 5 Grudzień 2008, 14:30
No właśnie nie. Powinnaś dać mu jasno do zrozumienia, żeby dał ci spokój i że na pewno z nim nie pójdziesz, bo nie chcesz. Pewnie dotychczas byłaś zbyt delikatna odmawiając mu. Lepiej bądź twarda w stosunku do tego twojego kolegi, jeżeli cię on denerwuje tym zapraszaniem. A jeśli chodzi o pójście samemu, to według mnie nie jest wcale taki zły pomysł. Nie wierzę, że tylko ty poszłabyś sama na tę studniówkę. Np. u mnie w klasie niejeden mężczyzna idzie bez partnerki. To samo z kobietami. Jednak wolą iść, bo studniówka jest raz w życiu, a wspomnienia po niej pozostaną w pamięci na bardzo długo, nawet jeśli idzie się samemu.


don pedro - 5 Grudzień 2008, 21:27
Neko, Po pierwsze to skoro mówisz że nie masz z kim iść, to dlaczego mu odmawiasz, powinnaś bez wahania z nim pojść.. Takich zaproszeń się nie odmawia. Masz dwa wyjścia, pójść sama i się nudzić, lub pójść z facetem który Cię zaprosił i spróbować dobrze się bawić. Studniówka jest imprezą na którą idzie się PARAMI, w mojej szkole było nie do pomyślenie żeby przyjść samemu logiczne było że każdy kogoś zapraszał i nie było czegoś takiego jak odmowa. A tak btw to ten chłopak taki wybitnie brzydki że nie chcesz z nim pójść??


Neko - 7 Grudzień 2008, 14:33
Hmm, jeśli nie ma trzeciej ręki na czole, to spróbuj z nim pójść :] Jeśli jest rzeczywiście zainteresowany, to naprawdę warto spróbować.


Nie ma trzeciej ręki na czole, ale zachowuje się tak dziwacznie, że stał się już pośmiewiskiem w mojej klasie. Zwykle jestem bardzo tolerancyjna, ale tym razem nie potrafię zaakceptować jego zachowania. Zresztą jego zaproszenie
na studniówkę wyglądało jak niespodziewany atak na moją osobę, tak na mnie naskoczył, że zupełnie nie wiedziałam co się dzieje i zarówno ja, jak i moja koleżanka, która siedziała obok, wystraszyłyśmy się .


PokonamTO - 9 Grudzień 2008, 23:59
Przepraszam, że wtrące się do dyskusji za kilka tygodnii studniówka, przez cały czas, od września gdy cała klasa żyje tylko jednym wydarzeniem...uważałem, że to nie jest mój temat- przeciez i tak nie pójdę, bo po co? Teraz pod wpływem impulsu (a raczej tego, że zostałem poproszony o zatanczenie poloneza) postanowiłem isc.
Nie wiem czy dobrze robie, pewnie nie. Gdybym nie poszedł zrobiłbym pewnie jeszcze gorzej. Nie ma właściwego wyjścia z tej sytuacji, myśle, że trzeba wybrać mniej 'szkodliwe'. W jakims 'nagłym' przypadku, jesli naprawde będzie źle- wsiadam w samochod i wracam do domu, jesli nie bedzie zle...kilka godzin później bede zmuszony zadzwonic po Taxi...
Co przemawia na tak? przede wszystkim nieśmiałości nie można pokonać inaczej niż stanąć z nią twarzą w twarz, podejmować wyzwania, a nie uciekać przed nimi. druga sprawa to jakas, wieksza lub mniejsza presja otoczenia- jak wspomniałem, wszyscy żyją tym wydarzniem od dłuższego czasu. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego (?).
Co mnie martwi to to, że oczywiście nie bede potrafil sie bawić, nie w tym otoczeniu, nie wśród ludzi, którzy przez 3 lata uważali mnie za kogoś...przynajmniej dziwnego (i słusznie).

W każdym razie jest to jakies wyzwanie, najwyzej niedługo po zatanczeniu poloneza udam sie do domu (i tak nikt nie zauwazy, a nawet jesli, moja nieobecnosc nikogo specjalnie nie zmartwi).

Acha, ide oczywiscie sam, chyba nie jako jedyny, ale generalnie większosc uda się z kimś. Jakos to będzie...

Jakiś czas temu miałem nie jechać na wycieczke kilkudniową, do ostatniej chwili miałem kombinować co zrobić żeby dobrze wyszło...ostatecznie pojechałem i chociaż to może wydawać się głupie- to jedna jedna z lepszych decyzji jakie podjąłem w życiu
Tym razem może byc podobnie, najwyzej wróce do domu, ale nie bede robil sobie wyrzutow, ze znowu dałem ciała i walkowerem oddalem mecz przeciwko nieśmiałości.


nieznana18 - 10 Grudzień 2008, 18:57
ja też idę sama

JAkiś miesiąc temu myślałam tylko żeby z kimś pójść, ale teraz chyba już mi przeszło.
Nie będę wlokła kogos tylko po to, żeby pokazać, że mam z kim iść. Wole sie dobrze bawić i nie być uwiązaną bo taka wlasne bym byla gdybym wzięła tego kolege o ktorym myślę.

Wiadomo głupio mi troche. Ale zrobię dobra minę do złej gry. I tak wszystkim szczena opadnie

Nie trzbe mieć kogoś, żeby sie dobrze bawić. W sumie wypowiem się na ten temat za 1,5 miesiąca.

LUDZIE GŁOWA DO GÓRY!

studniówka jest raz w życiu, lepiej iść niż żałować


ufcio - 10 Grudzień 2008, 22:04
Mój nieśmiały brat sobie jakąś pannę na studniówkę znalazł, niczego sobie w sumie A tak się też martwił, że nie będzie miał z kim pójść, ale internet czyni cuda


nieznana18 - 11 Grudzień 2008, 16:50
a tam proszę was ludzie. Szukać przez internet? Trzeba być naprawdę zdesperowanym . Naprawdę lepiej pojsc samemu i sie dobrze bawic niz pojsc z nieciekawą nawet nieznajomą osobą?


maga164 - 11 Grudzień 2008, 18:35
A mnie nikt nie zaprosił, a tak czekałam . Idę sama, kilku moich kolegów z klasy (nawet tych niesamotnych) też, więc nie będę siedziec sama. Choc oni siedziec na pewno nie będą
Nawet słyszałam, jak między sobą mówili: "nie masz z kim iśc? to zaproś Madzie słyszałem, że też idzie sama", ale nikt się jakoś nie odważł. Też nieśmiali, więc jak tu się umówic jak obie strony na samą myśl, że miałyby kogoś zaprosic buraczeją
Martwię się trochę tą imprezą, bo wstydzę się tańczyc przy innych.

Dojazd też mnie trochę martwi, w tamtą stronę będzie wynajęty autobus; więc do świdnicy mnie mama zawiezie, a do wałbrzycha autobusem, ale problem z powrotem. Skończymy ok 4, autobusem do świdnicy, tylko czy mama będzie mogła mnie odebrac (możliwe, że będzie miała na rano do pracy). Wiem, że za bardzo się przejmuję...

Studniówkę będę miała 16 stycznia, w "Marii", we wałbrzychu

Jakie sukienki sobie wybrałyście, ja jeszcze nie mam i się zastanawiam w którą stronę pójśc.


affril - 13 Grudzień 2008, 20:30
Hm, wyglada na to, ze ciagle chyba jednak wiekszosc ludzi chodzi na studniowki.

Ja tam w swoim czasie odpuscilam sobie i polmetek i studniowke.

A bylo powodow pare, ktore mnie zniechecily do pojscia, pomimo ze inni mnie namawiali:
- nie lubie takich imprez - tego calego klimatu, pozornego wrazenia, ze jest super zabawa, tam gdzie ja jej jakos nie umiem dostrzec, no i siedzenie pod sciana
- nie umiem tanczyc
- nie pije alkoholu
- nie mialam z kim isc
- nie mialam prawie nikogo w klasie, z kim moglabym zagadac na takiej imprezie - a szukac oparcia na cala noc w jedenj nie do konca pewnej osobie to za malo jak dla mnie

Jest nas wiecej czy nadal musze sie czuc sie rowniez w tym aspekcie troszke dziwacznie ?


Pinezka90 - 8 Styczeń 2009, 13:58
Jest więcej takich osób,np. ja, więc nie musisz czuć się dziwacznie Podjęłam decyzję, chyba najgorszą w moim życiu-NIE IDE NA STUDNIÓWKE!!!Już tego żałuję(było mi przykro już w chwili gdy wycofywałam kasę)ale nie mam wyjścia,u nas w szkole wszyscy idą z kimś,nie ma osób które idą same...a te które wiedziały,że nie będą miały z kim iść-zrezygnowały tak jak ja. Miałam propozycję od koleżanek, że kogoś mi załatwią, ale to jest bez sensu...nie z moim charakterem(wolałabym nie ryzykować zanudzenia tej osoby albo jakiejś wpadki pozatym o czym miałabym rozmawiać z kompletnie nieznajomą mi osobą?!).A wogóle to najbardziej zawiodłam się na osobach, które uważałam za "dobrych kolegów" bo sądziłam że mogę na nich liczyć a jak przyszło co do czego i poprosiłam ich o towarzystwo na studniówce(nie wyszło z moim partnerem i zrezygnował tuż przed studniówką) to każdy miał nagle inne plany albo zwyczajnie mi odmówił... Muszę dodać że niewielu mam tych kolegów, więc kiedy żaden z nich nie chciał ze mną iść już wiedziałam że ze studniówki nici...Może jakoś to przeboleję,nie jestem jedyną osobą z klasy która nie idzie a to jest pocieszające


Incognito - 8 Styczeń 2009, 16:08
Taka mała uwaga- u mnie w klasie,we wrześniu wszyscy zadeklarowali,że idą na studniówkę z partnerem/partnerką... a jak doszło co do czego,to parę osób przybyło bez pary,ewentualnie ratowało się zaproszeniem kogoś z rodziny. Tak więc,dopóki studniówka się nie odbędzie,nikt nie może na 100% powiedzieć,że przyjdzie z partnerem:P


maga164 - 9 Styczeń 2009, 15:44
Przy czym u mnie samotnie idzie tyle osób, że to nie jest już wstyd


AnKa - 9 Styczeń 2009, 18:01
Oj tez mam problem ze studniówką- nie mam z kim pójść. Ostatecznie pójde z moim starszym bratem. (jest fajny i umie tańczyć)


kinio - 9 Styczeń 2009, 20:51
A ja z młodszą siostrą :p podobnie jak wyżej... Umie tańczyć i jest fajna


PokonamTO - 9 Styczeń 2009, 21:17
Umie tańczyć i jest fajna



a teraz pytam poważnie. wy umiecie? (post i dwa posty wyżej)? a może inaczej, nie czy umiecie tylko czy nie macie/będziecie mieli z tym problemu podczas studniówki. Dla mnie jest to chyba największy problem...po prostu nie będę potrafił się bawić z ludzmi, wśród, których przez 3 lata wyglądałem w niektórych sytuacjach jak gość z mocno skrzywioną psychiką. Prawdopodobnie sprowadzi się to do 3xZ- zatańcze (...poloneza...), zapije, zapomne.


Kasia1987 - 9 Styczeń 2009, 21:46
Mam siostrę która chętnie by poszła na czyjąś studniówkę jako osoba towarzysząca tylko jest trochę starsza od maturzystów (ma 21 lat) ale wygląda na 18...Tylko nikt nie chce jej zaprosić pewnie dlatego że nie ma znajomych w klasach maturalnych.

Dziwi mnie że niektóre osoby odmawiają jak ktoś je zaprasza na studniówkę.

Pozdrawiam i życzę udanej zabawy na studniówce


kinio - 9 Styczeń 2009, 22:57

Umie tańczyć i jest fajna



a teraz pytam poważnie. wy umiecie? (post i dwa posty wyżej)? a może inaczej, nie czy umiecie tylko czy nie macie/będziecie mieli z tym problemu podczas studniówki. Dla mnie jest to chyba największy problem...po prostu nie będę potrafił się bawić z ludzmi, wśród, których przez 3 lata wyglądałem w niektórych sytuacjach jak gość z mocno skrzywioną psychiką. Prawdopodobnie sprowadzi się to do 3xZ- zatańcze (...poloneza...), zapije, zapomne.

nie umiem:p


MerySue17 - 12 Styczeń 2009, 21:22
heloł,jetsem tu nowa

jezu jak se pomyśle o swojej studniówce to mnie skręca niestety czeka mnie to za rok nawet nie wiem czy pójde z oczywistego powodu-nie mam z kim iść!mam dość chodzenia sama na takie bale,byłam w zeszłym roku sama na weselu i na sylwestra i na połowinkach (z których wyszłam po 4 godzinach)i wcale sie dobrze nie bawiłam :cry:raz czy dwa razy zatańczyłam i koniec ...siedziałam przy stole i patrzałam jak inni sie bawią ..to było okropne:-x na studniówke też nie chce iść sama,planuje nie póść ale niestety chyba i tak pójde bo inaczej ,,ukochana" rodzinka nie da mi spokoju przez reszte życia! poszłambym sama ale czy ja wiem ?:| nie mam zbyt zgranej klasy,więć co ja tam sama będe robić?NA DODATKU ONA BÊDZIE U MNIE W SZKOLE,WIÊC NIE BÊDZIE ANI KROPELKI ALKOCHOLU!!TOTALNE BÊDĄ NUDY!!

Mam studniówke dopiero za rok ale już szukam partnera na odczepnego(wiem,tak sie nie robi ale jestem troche zdesperowana) Poszłambym z kolegą z klasy,ale on napewno nie pójdzie,on jest bardziej nieśmiały ode mnie i nie lubi imprez.....więc jak ktoś jest z okolicy wodzisławia śląskiego i szuka partnerki na przyszłoroczną studniówke to niech pisze na pw(bedzie to wyglądać tak:ty pójdziesz na moją a ja na twoją )
Oczywiście jak nikt sie nie zgłosi to nie ide i już!
Matko wymyślają jakieś pierdoły człowiek musi się tylko niepotzrebnie stresować...jak se pomysle ile na taką drętwą impre pójdzie kasy to cos we mnie wrze I JESZCE TAÑCZYÆ JAKIEGOŚ ZRĄBANEGO POLONEZA O MATKO(-_-)

sorki za taki długi post


ufcio - 12 Styczeń 2009, 22:36
Poszłambym z kolegą z klasy,ale on napewno nie pójdzie,on jest bardziej nieśmiały ode mnie i nie lubi imprez


Hmm, ja pewnie też wyglądam na kogoś takiego, ale to nie znaczy, że nie lubię imprez. Nie chodzę na nie, bo po prostu nie mam z kim, a gdyby jakaś dziewczyna mnie zaprosiła, to zapewne nawet bym się nie zawahał pójść :]
Więc może spróbój jednak z nim, zanim on się tu zgłosi i kogoś sobie znajdzie


PokonamTO - 13 Styczeń 2009, 04:01
nie wiem czy pójde z oczywistego powodu-nie mam z kim iść!



głupia wymówka. gdybyś miała z kim iść i tak byś nie poszła. wiesz dlaczego? bo jesteś nieśmiała...i znalazłyb y się dziesiątki innych wymówek. a pamiętaj- nie robiąc kroku w przód robisz krok w tył. a jeśli piszesz o rodzinie, że ci żyć nie da, to sorry, ale albo jest to kolejny punkt programu- "o Boże jaka ja jestem pokrzywdzona" albo to prawdziwa patologia jest. To twoja decyzja, chcesz to idziesz nie to nie, ale nie tłumacz sobie, że to z powodu braku chłopaka bo wiele innych osób będzie w takiej sytuacji.

NA DODATKU ONA BÊDZIE U MNIE W SZKOLE,WIÊC NIE BÊDZIE ANI KROPELKI ALKOCHOLU!!TOTALNE BÊDĄ NUDY!!



naiwnaś jak 3/4 grona pedagogicznego...;]

I JESZCE TAÑCZYÆ JAKIEGOŚ ZRĄBANEGO POLONEZA O MATKO



sorry, ale co złego jest w polonezie? rozumiem, że mozna nie chcieć bawić się później, podczas właściwej części imprezy (wtedy pozostaje towarzystwo "czystej koleżanki";]), ale uwierz mi, że polonez to akurat najmniej stresująca część studniówki

Zresztą to osobista sprawa każdego. nieważne jak określimy przyczynę (dlaczego ktoś nie chce isc), czy będzie to brak chłopaka czy coś innego prawdziwy powód jest w każdym wypadku taki sam. Studniówka to tak duża impreza, że w przypadku pójścia, ty osobiście IMO zyskujesz bardzo dużo nawet w przypadku "porażki"- przełamujesz jakąś wewnętrzna bariere. nie idąc stoisz w miejscu i zapadasz się w dół.

Pozdr. wszystkich stojących przed dylematem- iść, nie iść i ja ze swojej strony naprawdę radze iść, tanczyc poloneza nie być tej nocy kimś "innym". chyba, że komuś nie zależy na stawaniu się lepszym/poznawaniu prawdziwego siebie i woli siedzieć w studniówkowy wieczór przed monitorem i pisać posty jaki to ja jestem nieszczęśliwy...


MerySue17 - 13 Styczeń 2009, 06:34
Hmm, ja pewnie też wyglądam na kogoś takiego, ale to nie znaczy, że nie lubię imprez. Nie chodzę na nie, bo po prostu nie mam z kim, a gdyby jakaś dziewczyna mnie zaprosiła, to zapewne nawet bym się nie zawahał pójść :]
Więc może spróbój jednak z nim, zanim on się tu zgłosi i kogoś sobie znajdzie



spróbuje,może masz racje...


ok - 14 Styczeń 2009, 16:22
PokonamTO dzięki, teram mnie zachęciłeś żeby jednak pójść

czyli idziesz?


Neko - 14 Styczeń 2009, 22:56
A ja w ostatniej chwili zdecydowałam się pójść z synem znajomej rodziców. Widziałam go kilka razy, ale nigdy z nim nie rozmawiałam. Sama nie wyszłabym z taką propozycją, ale jego mama sama zaproponowała, żebym z nim poszła. Zgodził się :]
W zasadzie poszłabym sama, nie chciałam iść z kimkolwiek byle nie sama jak robi całkiem sporo osób, ale jak pisałam kilka postów wcześniej, kolega z klasy mnie ciągle zaczepia, a ja mam tego dosyć i gdybym przyszła sama na studniówkę, to prawdopodobnie nie dałby mi spokoju. A teraz mam zapewnioną "ochronę" Boję się trochę, że nie będę miała o czym z nim rozmawiać, bo praktycznie go nie znam. I jeszcze muszę go wcześniej poduczyć poloneza i walca, a to może się okazać zadaniem ponad moje możliwości . Ale trzeba korzystać z każdej okazji, by przezwyciężać nieśmiałość


PokonamTO - 15 Styczeń 2009, 06:57
odważna decyzja, rzuciłaś się na bardzo głęboką wodę. ale do odważnych świat należy czy nie tak?


spacja - 15 Styczeń 2009, 10:02
chciałam napisać żeby osoby, które idą same sie nie bały i nie przejmowały . byłam sama i się świetnie bawilam (ale pare stron wstecz o tym pisałam).
i tak jak co do czego to jest z kim tańczyć, bo zawsze jest sporo osób które przyszły same. nawet jesli nie z waszej klasy (u mnie bylam tylko ja i jedna koleżanka - i to wcale nie jakaś dobra, w ciągu całej imprezy zamieniłyśmy pare zdań; zresztą i tak jednak każda z nas wolała się bawic niż grzać miejsca ) to z innych. wiec na wszystkie klasy w sumie zawsze sie takich "troche" nazbiera


Neko - 15 Styczeń 2009, 20:57
jednak nie wiadomo, co z tą moją studniówką Dzisiaj nam powiedziano, że nie można już dokupić dodatkowych zaproszeń, bo catering został już zamówiony. Ale zamierzam się jutro kłócić (o ile umiem się kłócić). Jeśli nie zdobędę zaproszenia dla partnera to kiepsko, bo:
- nie będę miała z kim tańczyć
- moi przyjaciele z klasy nie idą
- kolega z klasy się ode mnie nie odczepi
Najgorsze jest to ostatnie. Już nie wiem, co mam robić. Ostatnio pytał mnie, czy nie poćwiczę z nim poloneza na próbie. Niestety próba jest jutro, a jeśli przyjdę bez partnera na studniówkę, to pewnie będą nas dobierać w pary na studniówkę i założę się, że się postara, żebym z nim tańczyła Jak ja mam się uwolnić od tego człowieka? Chcę chociaż próbować dobrze się bawić, a nie tylko myśleć, żeby uciec w jak najdalszy kąt sali.


PokonamTO - 15 Styczeń 2009, 22:42
Jak ja mam się uwolnić od tego człowieka? Chcę chociaż próbować dobrze się bawić, a nie tylko myśleć, żeby uciec w jak najdalszy kąt sali.



a może wystarczy powiedzieć co o nim myślisz? ja wiem, że Tobie jako osobie nieśmiałej może to nie przyjść łatwo, ale to chyba jedyny racjonalny sposób uciekanie przez cały czas przed kimś...to raczje wydaje mi się mało ciekawą perspektywą, a wystarczy powiedzieć po prsotu NIE


Platinum - 17 Styczeń 2009, 21:16
Pisałem na szóstej stronie moją sytuację związaną ze studniówką. Co z tego wynikło? No wiec przez to moje kombinowanie ostatecznie idę sam na studniówkę i z nikim nie tańczę poloneza. Nie żebym się jakoś smucił z tego powodu, bo mam przecież z kim. Tyle tylko, że nie chcę. Żałuję tylko, że nie idę z tą dziewczyną, z którą chciałem iść. Spytałem się ją, czy ze mną pójdzie, a ona zgodziła się. Powiedziałem tej pierwszej, która mnie zaprosiła, że nie idę z nią na tę studniówkę. Po jakimś czasie jednak dziewczyna, którą zaprosiłem (ta co mi sie podoba), powiedziała, że nie będzie ze mną tańczyć poloneza. Zaczęła cośtam ględzić, że nie umie tańczyć, a tak naprawdę to pewnie ma na mnie wyjebane i woli iść sama. W dodatku robiłem sobie nadzieję, że coś z tego uczucia do niej wyjdzie. Tylko rozczarowałem się.


ufcio - 17 Styczeń 2009, 23:46
A ta pierwsza w końcu idzie?


brotherquay - 18 Styczeń 2009, 11:28
Pisałem na szóstej stronie moją sytuację związaną ze studniówką. Co z tego wynikło? No wiec przez to moje kombinowanie ostatecznie idę sam na studniówkę i z nikim nie tańczę poloneza. Nie żebym się jakoś smucił z tego powodu, bo mam przecież z kim. Tyle tylko, że nie chcę. Żałuję tylko, że nie idę z tą dziewczyną, z którą chciałem iść. Spytałem się ją, czy ze mną pójdzie, a ona zgodziła się. Powiedziałem tej pierwszej, która mnie zaprosiła, że nie idę z nią na tę studniówkę. Po jakimś czasie jednak dziewczyna, którą zaprosiłem (ta co mi sie podoba), powiedziała, że nie będzie ze mną tańczyć poloneza. Zaczęła cośtam ględzić, że nie umie tańczyć, a tak naprawdę to pewnie ma na mnie wyjebane i woli iść sama. W dodatku robiłem sobie nadzieję, że coś z tego uczucia do niej wyjdzie. Tylko rozczarowałem się.

uh, ja bylem na studniowce z kolezanka i z gory zaznaczylem ze poloneza nie tanczymy, bo mi sie to nie podoba. zadnych podtekstow tutaj, serioserio. zastanow sie nad tym glebiej, bo byc moze walsnie robisz wszystko aby zawalic sprawe ;-)


Platinum - 18 Styczeń 2009, 12:52
A ta pierwsza w końcu idzie?


tak, ale już nie ze mną


maga164 - 18 Styczeń 2009, 16:33
Nie było fajnie... I ze schodów spadłam, tak, że mam teraz łydke spuchniętą i łokiec zdarty (na studniówce spadłam, ale nie dlatego było nie fajnie)


PokonamTO - 21 Styczeń 2009, 09:56
Ja również już po. Chociaż nie bawiłem się jak większość, to raczej winą było to, że po prostu nie miałem z kim (bo w pewnym momencie byłem w takim stanie, że naprawde nie zwracałem większej uwagi na to co robie i mówie ;]). Nie żałuje. Powiem więcej- jestem bardzo szczęśliwy, że poszedłem, tanczyłem poloneza etc. To jedna z tych bardzo niewielu sytuacji, z których w życiu jestem zadowolony (a raczej z decyzji podjętej o zrobieniu/pojsciu/pojechaniu).

IMO polonez, zrobienie sobie tych kilku zdjęć z klasą to 'obowiązek'. później można wyjść do domu itd. ale niech nikt nie alienuje się od grupy w tym dniu. chyba, że nie chcecie zmieniac swojej sytuacji...


Endless - 5 Luty 2009, 19:11
Studniówkę moja klasa ma jutro... nie idę. Od początku takie było moje założenie, bo raczej stronię od wszelkiej maści przyjęć, balów, a poza tym szkoda mi kasy jak miałbym się narąbać i iść w kimę. To już wolę pójść do baru, albo w plener . Z klasy miało nie iść w sumie 6 osób, ale sie powoli wykruszyli pod naciskiem innych oraz nauczycieli i zdecydowali się pójść. Ja trzymam przy swoim. W sumie, jedyne, co mnie dobija to tylko ten nadchodzący okres tygodnia/dwóch po studniówce i podniecania się ile kto wypił i co głupiego zrobił i gadania typu "żałuj, że cie nie było!", "mogłeś iść". Nie żałuję decyzji, bo i tak przez te 4 lata nie zżyłem się specjalnie z tą klasą. Taki już jestem . Dłuższe/bliższe znajomości irytują mnie po pewnym czasie, a po tych cztereach latach to już z niecierpliwością odliczam dni do końca tej budy.

Także "Nie idący na studniówkę - jednoczmy się!" xD


AnKa - 5 Luty 2009, 21:30
A ja byłam na balu tydzień temu... bylo bardzo przyjemnie. Najgorzej układało na poczatku, nieznałam swojego partnera (znajomy kolezanki), potem juz tylko dobrze. Mile mnie zaskoczył ten osobnik Wesoly, skromny, pozytywnie nastawiony do swiata. Dużo tańczylismy. Były chwile kiedy czułam sie jak w bajce... Nawet kamera nie popsuła nam zabawy


Neko - 5 Luty 2009, 22:10
moja studniówka to była jedna wielka porażka i to w dodatku przeze mnie. Też poszłam z kimś kogo nie znałam i nie umiałam z nim rozmawiać. Kurczę, zastanawiam się, czy ja w ogóle umiem z kimkolwiek rozmawiać


AnKa - 5 Luty 2009, 22:15
Na poczatku było cięzko dopiero pózniej zdolalam sie przełamać. Głowa do góry. Napewno potrafisz


Wojciech89 - 6 Luty 2009, 13:09
moja studniówka to była jedna wielka porażka i to w dodatku przeze mnie. Też poszłam z kimś kogo nie znałam i nie umiałam z nim rozmawiać. Kurczę, zastanawiam się, czy ja w ogóle umiem z kimkolwiek rozmawiać



Jesteś człowiekiem tak jak każdy inny śmiały... więc nie ma powodów, żeby twierdzić że nie umiesz rozmawiać Postaraj się poszukać plusów tej studniówki - na pewno jednym z nich było to, że nabrałaś trochę doświadczenia i obycia w sytuacjach stresowych. Niedługo przełamiesz - ja też długo cierpiałem , ale od pewnego obozu systematycznie moje "umiejętności" towarzyskie rosły Na ciebie też przyjdzie czas, tylko musisz przebywać wśród ludzi

A co do studniówki to na mojej jakoś super nie było, ale tego się spodziewałem. Ale pogadało się z kolegami/koleżankami, trochę pośmiało... i wspomnienia sprzed roku są ogólnie pozytywne


don pedro - 6 Luty 2009, 16:20
I ja miałem ten bal rok temu, było baaardzo średnio, żeby nie powiedzieć dennie, słaba partnerka - chociaż dobrze ją znałem to nikt nie uświadomił mnie w co się pakuję:D Tydzień temu byłem z dziewczyną na jej studniówce - no i dopiero naprawiłem swoje spojrzenie na ten bal bo było bardzo pozytywnie. Dlatego też zachęcam wszystkich do uczęszczania na swoje bale:D


ania84 - 6 Luty 2009, 19:17
I ja miałem ten bal rok temu, było baaardzo średnio, żeby nie powiedzieć dennie, słaba partnerka - chociaż dobrze ją znałem to nikt nie uświadomił mnie w co się pakuję



Tak, ja też miałam słabego partnera, taki był słabiutki, cherlawy. Nawet widelca nie dał rady unieść. Dno, po prostu dno.


don pedro - 6 Luty 2009, 22:36
No ja nie miałem na myśli słabości fizycznej:P

Wisła + degustacja płynów ;)
Terakotowa armia
Trójbox?
Gondor i Wasale
kujawsko-pomorskie
Nieśmiałość a choroba tarczycy
Moj sposob na fobie...
  • betoniarka 250l
  • okiennice z drewna
  • podanie o admina kubaaa
  • rodzaje demokracji
  • jaroslaw;zdrojewski;lublin
  • Spis wątków z for internetowych / Index